Oszukać przeznaczenie

 

tarot04_devil Oparty o mokry pień przydrożnego drzewa, spoglądałem na trakt – wypatrując karety, którą to obiecał wysłać po nas David – ojciec Barona Johna de York – prawdziwy pan i władca okolicznych ziem.

W dłoni trzymałem pordzewiałą, stalową kulę – od czasu do czasu, podrzucałem ją w górę.

W pobliżu kręciła się Istishia wraz z Marcelem – jednak nie zwracałem na nich swej uwagi, nie są już teraz – aż tak jej warci.

Co się takiego, wydarzyć musiało – by serce me, chłodnym dla nich pozostawało?

Raczej spytać by należało, co się o włos mały – nie stało…
 
Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 18/10/10 - 0 komentarzy

Duszy mej krzyk niemy

 

imre3-duszy-krzyk Wampirzyca przypatrywała mi się pytającym, zaciekawionym wzrokiem – swych uroczych, lazurowych oczu.
Była tak nieskazitelnie piękna… ubrana jedynie w podróżny płaszcz Sir Marcela, niemal całkiem nagusieńka.

Uśmiechnąwszy się szczerze do niej, mówić począłem:

- Pamiętasz Istishio, to co opowiedziałem Ci w karecie Shylaji…? Przerwała mi, gniewnie słów szorstkich gradem ciskając:
- Znowu Djordji, chcesz mnie przekonywać do szczerości swoich intencji?! Była bardzo poirytowana i nawet nie starała się kryć przede mną swej złości.

Wszedłem jej w zdanie – uciszając ją przy tym, głowy swej przeczącym skinieniem:

- Nie. Przynajmniej nie do końca. Wysłuchaj mnie proszę. Zamilkła, przyglądając mi się gniewnie – ale też i z uwagą.
- Stwierdziłaś wtedy, że nie zachowuje się jak na wampira przystało, dodałaś - mówiłem coraz ciszej – że albo jestem niezwykle naiwny, albo też, podstępny…

Zwiesiłem swój smutkiem przepełniony wzrok, na oczach jej błękitnych – nieskazitelnie czystych, niczym nieba firmament o poranku.

- Najwidoczniej, to pierwsze – odrzekłem nieśmiało, wyciągając przy tym zza pazuchy, drewnianą tubę – od dni tak wielu, przed światem skrywaną.
Uniosłem ją nieznacznie do góry, dodając:
- To jest te właśnie, me kłamstewko jedno małe – o którym Ci wspomniałem. Jej oczy się rozpromieniły a twarz, nie kryła zaskoczenia. Wyciągnąłem rękę, podając Tzimisce swe brzemię – mroczne znalezisko.

Pochwyciła je delikatną, niczym jedwab dłonią. Jednak ja, trzymałem tubę nadal – ponownie spojrzawszy w jej anielskie oblicze, głosem cichym, lecz stanowczym rzekłem:

- Ostrzegam Cię jednak Istishio… każdy kto do tej pory, tajemnicy w tubie skrywanej pożądał – śmierć na swej drodze, jedynie spotkał.

Uśmiechnąłem się czule do niej, pozwalając wziąć z dłoni swej, tą dziwną – zapieczętowaną srebrnymi okowami zagadkę.
Spojrzałem raz jeszcze na nią troskliwie – jej lico żądzą poznania nieodgadnionego płonęło, a… rozchylony teraz płaszcz, odkrywał przede mną cudnego jej ciała tajemnice. Jej alabastrowa skóra połyskiwała, skąpana w mdłym blasku księżycowych promieni.
Była tak piękna… zdawała się być tak niewinna…

Wzdychając, spuściłem swój wzrok – nieco onieśmielony, dodałem:

- Zrób z nią to, co uważasz za słuszne – jednak bacz na mą przestrogę.

Po słowach tych, odwróciłem się na pięcie – plecami do niej.
Nie chciałem by wiedziała, by spostrzegła, że… zgubiłem łzę…

Co ja najlepszego zrobiłem?!
A jeśli nieszczęście właśnie, na nią i kompanów swych sprowadziłem?!
Wyjścia innego jednak nie widziałem i taką – nie inną – cenę, zapłacić musiałem.
Bałem i martwiłem się, nie… nie o siebie – a o nią.

Dlaczego to jej, ofiarować swą tajemnicę postanowiłem?
Dlaczego tak, a nie inaczej postąpiłem?
 
Czytaj więcej…

Tagi: , , , , ,

Autorem jest Djordji - 11/10/10 - 0 komentarzy

W krainie intryg i zdrad

 

gothic-statue Ze smutkiem spojrzałem mu w oczy, były duże – koloru ciemnego piwa…

Dlaczego, nie mówi mi całej prawdy?

Wyprostowałem się obolały – mokry, zimny kamień, nie był najlepszym siedziskiem – jednak tutaj i w tych okolicznościach, na żadne – nawet te najmniejsze wygody, nie miałem co liczyć. Gdyby i tego mało było – me ubranie było całkiem przemoknięte i co najgorsze, śmierdziałem rynsztokiem… ale nie narzekałem… o niebo gorszy los, mógł dziś na wszystkich spotkać – niż kąpiel w miejskich odpadkach.

Wytarłem wilgotne dłonie, w nieco już przeschłą na wietrze koszulę.

Ponownie utkwiłem pytające spojrzenie, we włochatej twarzy Wielkoluda. On sam, nie mówił nic – beznamiętnie, wpatrywał się tylko we mnie – tym swoim, zagadkowym wzrokiem…

A jeśli rzeczywiście, powiedział już wszystko?
Jeśli to właśnie ja, popadam – w ich wampirzą paranoję?!
Przetarłem twarz, mokrym rękawem kurtki.
Muszę zebrać myśli. Za szybko tej nocy, sprawy się potoczyły…

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 04/10/10 - 1 komentarz

Zwiastun burz

 

blask-swiecy2 Mdły blask świecy przelewał się przez palce mej dłoni, malując po ścianach bezokiennej komnaty, zagadkową grę cieni. Leżałem tak już chyba ponad godzinę, sam nie wiem. Ogarniało mnie coraz większe zmęczenie, niepohamowana chęć zanurzenia się w świat snów… Nawet świeca już się dopalała, rzucając coraz mniejszą poświatę… tak… z pewnością już dawno temu wstał świt.

Ja jednak nie mogłem usnąć. Zbyt wiele się dziś wydarzyło, za wiele zrodziło się pytań… pytań, na które nie znam odpowiedzi.

(…)

Przybyliśmy do York jeszcze przed północą. Miasto ogromne, tętniące życiem nawet o tak później porze. Markus – „błędny rycerz”, nie tracił czasu i poprowadził nas wprost do swego pana – Księcia tego miasta – Barona Johna de York.

Właściwie już od tamtej chwili wiedziałem, że jestem w pułapce – obszerna, pusta, kamienna sala. Krzesło, pod ścianą stało krzesło, chyba niegdyś używane jako narzędzie tortur, nie wiem, a może wolę nie widzieć…

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 26/09/10 - 0 komentarzy