Opierając się o swój cygański wóz, spoglądałem z nieukrywaną radością – to na Torann’a, to na Lile.
Ta niewysoka smukła kobieta, zdawała się być iskierką nadziei na naszej drodze ku nieuchronnemu przeznaczeniu.
Wokół niej, krzątały się teraz me kuzynki, przyodziewając ją w kolorowe szaty i korale.
Była taka szczęśliwa – sądzę, że od lat nie zaznała od nikogo tyle szczerej dobroci, co od ziomków mych.
Kręciła się w kółko uradowana, z szeroko rozstawionymi ramionami – barwne chusty – mieniące się niemal barw tysiącem, powiewały w rytm jej drobnego ciała. Jej szare oczy błyszczały – niczym górski kryształ, do którego nieśmiało zajrzały słońca kojące promienie.
Torann zaś zafascynowany, przyglądał się jej bez słowa. Jego spojrzenie, uwieszone na niej – niczym na antycznej marmurowej, zapierającej dech w piersiach rzeźbie, wykonanej ręką nieznanego mistrza – zdawało się nie dostrzegać nic – poza nią samą.
Westchnąłem ciężko, było jednak coś, co nadal okrywało mą duszę swym cieniem…
Jest taka myśl, która nawet w takiej chwili – przepełnia me serce smutkiem…
Czytaj więcej…
Tagi: Djordji Hunca, Lila, Lookworth, Newcastle, Orlan, zmiennokształtny
Autorem jest Djordji - 20/10/10 - 0 komentarzy





