Zwiastun burz

 

blask-swiecy2 Mdły blask świecy przelewał się przez palce mej dłoni, malując po ścianach bezokiennej komnaty, zagadkową grę cieni. Leżałem tak już chyba ponad godzinę, sam nie wiem. Ogarniało mnie coraz większe zmęczenie, niepohamowana chęć zanurzenia się w świat snów… Nawet świeca już się dopalała, rzucając coraz mniejszą poświatę… tak… z pewnością już dawno temu wstał świt.

Ja jednak nie mogłem usnąć. Zbyt wiele się dziś wydarzyło, za wiele zrodziło się pytań… pytań, na które nie znam odpowiedzi.

(…)

Przybyliśmy do York jeszcze przed północą. Miasto ogromne, tętniące życiem nawet o tak później porze. Markus – „błędny rycerz”, nie tracił czasu i poprowadził nas wprost do swego pana – Księcia tego miasta – Barona Johna de York.

Właściwie już od tamtej chwili wiedziałem, że jestem w pułapce – obszerna, pusta, kamienna sala. Krzesło, pod ścianą stało krzesło, chyba niegdyś używane jako narzędzie tortur, nie wiem, a może wolę nie widzieć…

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 26/09/10 - 0 komentarzy

Nieumarła kompania

 

deszcz - Deszcz… tylko deszcz i deszcz… – westchnąłem ciężko, poprawiając zarzucony aż na czoło kaptur… strugi zebranej na nim wody, wartko spłynęły po mym policzku – wzdrygnąłem się wycierając mokrą twarz. Mocno pochwyciwszy końską uzdę, począłem wypatrywać kresu swej wędrówki… Niestety, wszędzie wokół panował nieprzenikniony mrok – a gdyby i tego było mało – zdawało się, że już parę stóp przede mną, wyrastała z ciemności dosłownie ściana, lejącego się z niebios deszczu…

Ostrożnie parłem na przód, cały czas prowadząc swego konia za sobą. Gdyby trakt nie był wybrukowany, już dawno zgubiłbym drogę.

- wypatruj palisady – burknąłem pod nosem. Jak mam jej wypatrywać, skoro nie widzę nawet zadu swego konia?! Co jak co, ale Markus – „błędny rycerz” jak go nazwałem – to miał fantazję. I gdy już traciłem nadzieję, na odnalezienie przydrożnego grodu – ten ni z stąd ni zowąd – wyrósł przede mną – niczym wyspa, samotna pośród mrocznego oceanu nocy.

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 23/09/10 - 0 komentarzy

Poznać marę

 

„…walczyć mogę tylko o coś, co miłuję. Miłuję tylko to, co szanuję, a szanuję jedynie to, co rozumiem.”

- Adolf Hitler    

drzewo-snow Natura snu

   
Trudno jest pojąć nie podobieństwa, a różnice pomiędzy jawą a snem, zwłaszcza gdy nie sposób jest odgadnąć, że właśnie śni się.

Czasami oglądam cudowne, wręcz bajeczne zachody słońca, czuję jak jego promienie łaskoczą swymi ciepłymi ramionami mą twarz. Wiosenny wiatr smaga moje usta, pieści płatki uszu, tak delikatnie, tak zmysłowo, jakby był ustami wyczekiwanej z dawna kochanki… Przymykam wtedy lekko powieki, oddając się tej rozkosznej pieszczocie natury. Gdy ponownie je otwieram, panuje już tylko półmrok, płoną ogniska, wokół niosą się śpiewy i odgłosy tańca… A ja nadal spoglądam w odległe tak miejsce, gdzie jeszcze parę chwil temu, błyszczał ognisto-złoty diament nieba.

Czy ja nadal śnie? A może tak na prawdę, nigdy do końca się nie przebudziłem? Jak mam odróżnić sen od jawy?

Niekiedy trudniej jest dostrzec te subtelne różnice, gdy tak naprawdę sen jest i jawą…
   
Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 14/09/10 - 0 komentarzy

Sen na jawie

 

las-czerw Zagadkowa noc, zmarszczyłem brwi. W krystalicznie czystej wodzie strumienia, me lustrzane odbicie odpowiedziało równie niepojętym co niepokojącym spojrzeniem…

Nie, to musiało być prawdą – sen stający się jawą… Otwórz oczy! – jedyne słowa jakie przychodziły mi do głowy, niewypowiedziane pragnienie wybudzenia się z tego koszmaru. Senne majaki przeminęły… jednak sam bibaxt* pozostał.

Cień powrócił w niespełna godzinę po zmierzchu, już z oddali pochłaniał mnie jego chłód, nawet żar bijący od ogniska nie był w stanie mnie choć trochę ogrzać. Stała na skraju polany, wpatrując się we mnie pustymi jak odmęty głębokiej studni – oczami. Wiedziałem że jest martwa, wiedziałem że jest tylko marą żywego niegdyś dziecka, spoglądałem na upiora.

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 08/09/10 - 0 komentarzy

Cygańskie tabory

 

Na polanie w lesie, gdzie ptak piosnkę niesie,
echo mu wtóruje, gwiżdże głośno wiatr,
tam cygański tabor obóz swój rozwija,
wszyscy się radują w taki piękny czas.

vincent_van_gogh-_the_caravans_-_gypsy_camp_near_arles Jakże piękna noc! Równie piękna okolica, gwiazdy mrugają do nas wesoło! Wokół gwar i śpiewy, tabor się zatrzymał, na polanie obóz powstaje.

Zeskakuję z wozu, rozglądam się wokół, tak, wszyscy już przybyli, spoglądam po wesołych twarzach, ich oczy błyszczą, to koniec pielgrzymki, koniec chodź na jakiś czas. Czuję ich radość, nawet starsza Aishe wesoło pośpiewuje, serca płoną szczęściem, ich żar przyćmiewa nawet blask pochodni.  Czy nikogo aby nie brak? Przyglądam się uważnie, dostrzegam Lovari, dalej na lewo od nich rozbijają się Kalderash’owie. No proszę a Huca marudy gdzie? Ktoś ciągnie mnie za lewą nogawkę, spoglądam na bujną czuprynę malca – Gunnar!

Gdzie Mihai? Gdzie Lala Twoja matka? – pytam malca. A brzdąc szczerzy się do mnie, machając wesoło rączkami -

Wujek, wujek no chodź! – woła po chwili, chwytając mnie za rękę, prowadzi na skraj leśnej polany.

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , ,

Autorem jest Djordji - 01/09/10 - 0 komentarzy