Zrób to, co jest słuszne

 

istishia-demon Zimny, mokry, kamień…

Wydawać by się mogło, że to on zdaje się być kotwicą, łączącą mnie z tym jakże nierealnym światem.
Bo czy to wszystko, może być prawdziwe?!

Z pewnością nie.

Żaden bóg, nawet najzłośliwsza istota – nie stworzyła by, rzeczywistości pełnej takiego okrucieństwa, świata przepełnionego jedynie kłamstwem i zdradą…
 
 
Czytaj więcej…

Tagi: , , , ,

Autorem jest Djordji - 24/10/10 - 0 komentarzy

Duszy mej krzyk niemy

 

imre3-duszy-krzyk Wampirzyca przypatrywała mi się pytającym, zaciekawionym wzrokiem – swych uroczych, lazurowych oczu.
Była tak nieskazitelnie piękna… ubrana jedynie w podróżny płaszcz Sir Marcela, niemal całkiem nagusieńka.

Uśmiechnąwszy się szczerze do niej, mówić począłem:

- Pamiętasz Istishio, to co opowiedziałem Ci w karecie Shylaji…? Przerwała mi, gniewnie słów szorstkich gradem ciskając:
- Znowu Djordji, chcesz mnie przekonywać do szczerości swoich intencji?! Była bardzo poirytowana i nawet nie starała się kryć przede mną swej złości.

Wszedłem jej w zdanie – uciszając ją przy tym, głowy swej przeczącym skinieniem:

- Nie. Przynajmniej nie do końca. Wysłuchaj mnie proszę. Zamilkła, przyglądając mi się gniewnie – ale też i z uwagą.
- Stwierdziłaś wtedy, że nie zachowuje się jak na wampira przystało, dodałaś - mówiłem coraz ciszej – że albo jestem niezwykle naiwny, albo też, podstępny…

Zwiesiłem swój smutkiem przepełniony wzrok, na oczach jej błękitnych – nieskazitelnie czystych, niczym nieba firmament o poranku.

- Najwidoczniej, to pierwsze – odrzekłem nieśmiało, wyciągając przy tym zza pazuchy, drewnianą tubę – od dni tak wielu, przed światem skrywaną.
Uniosłem ją nieznacznie do góry, dodając:
- To jest te właśnie, me kłamstewko jedno małe – o którym Ci wspomniałem. Jej oczy się rozpromieniły a twarz, nie kryła zaskoczenia. Wyciągnąłem rękę, podając Tzimisce swe brzemię – mroczne znalezisko.

Pochwyciła je delikatną, niczym jedwab dłonią. Jednak ja, trzymałem tubę nadal – ponownie spojrzawszy w jej anielskie oblicze, głosem cichym, lecz stanowczym rzekłem:

- Ostrzegam Cię jednak Istishio… każdy kto do tej pory, tajemnicy w tubie skrywanej pożądał – śmierć na swej drodze, jedynie spotkał.

Uśmiechnąłem się czule do niej, pozwalając wziąć z dłoni swej, tą dziwną – zapieczętowaną srebrnymi okowami zagadkę.
Spojrzałem raz jeszcze na nią troskliwie – jej lico żądzą poznania nieodgadnionego płonęło, a… rozchylony teraz płaszcz, odkrywał przede mną cudnego jej ciała tajemnice. Jej alabastrowa skóra połyskiwała, skąpana w mdłym blasku księżycowych promieni.
Była tak piękna… zdawała się być tak niewinna…

Wzdychając, spuściłem swój wzrok – nieco onieśmielony, dodałem:

- Zrób z nią to, co uważasz za słuszne – jednak bacz na mą przestrogę.

Po słowach tych, odwróciłem się na pięcie – plecami do niej.
Nie chciałem by wiedziała, by spostrzegła, że… zgubiłem łzę…

Co ja najlepszego zrobiłem?!
A jeśli nieszczęście właśnie, na nią i kompanów swych sprowadziłem?!
Wyjścia innego jednak nie widziałem i taką – nie inną – cenę, zapłacić musiałem.
Bałem i martwiłem się, nie… nie o siebie – a o nią.

Dlaczego to jej, ofiarować swą tajemnicę postanowiłem?
Dlaczego tak, a nie inaczej postąpiłem?
 
Czytaj więcej…

Tagi: , , , , ,

Autorem jest Djordji - 11/10/10 - 0 komentarzy