Noc była piękna. Bezchmurne niebo, księżyc i gwiazdy jasno świeciły, powietrze było czyste, delikatny wiatr ruszył od czasu do czasu gałęziami drzew, odgłosy zwierząt można było usłyszeć, tych co się to właśnie kładły do snu oraz tych co to właśnie wstawały.
Torann się przebudził, znów jego rana się otworzyła. Zaczął ją regenerować, podczas tego Lila przybyła, zobaczywszy, że jest ranny się zmartwiła, ale na zapewnienia Toranna, że nic mu nie jest, trochę się uspokoiła. Po chwili odszedł w stronę miasta dopijając się po drodze.
” Dzisiejszej nocy musi się to skończyć, mam nadzieję, że wymyślą coś na pozbycie się tego. Ganglerzy są, gotowi w każdej chwili, dobrze, bardzo dobrze … ”
Są w komnacie w twierdzy. Jest Nathaniel, przedstawia im kobietę – Merlinda z klany Tremere oraz mężczyznę – Alfreda również z klanu Tremere. Zaczyna się rozmowa odnośnie bytu. Mają pomysł na całkowite pozbycie się go. Mówią coś o rytuale …
Autorem jest Toran - 07/02/11 - 0 komentarzy






