Torann stoi nad ścierwem zmiennokształtnego.
” Przynajmniej jednego z nich zabiłem Borgonie, przynajmniej jednego… ”
Po wypiciu krwi jego poczuł moc, częściowo znaną mu już. Dodała mu mocy, które bardzo się mu podobają. Nie było to jednak jedyne, co wypił z niego. Razem z krwią weszło coś w jego ciało, nie wiedział co to, a może kto to?… Wiedział, że nie jest sam…
Przyszła reszta, Marcel i Djordji, Djordji bał się, że Istishia może zaatakować kogoś, chciał ją zakołkować. Jednak ona potrzebowała krwi, którą zorganizował Torann wzywając zwierzęta. Po zaspokojeniu głodu Istishi, zanieśli ją do powozu. Odjeżdżają, Torann natomiast zaczął wypróbowywać moce otrzymane wraz z krwią. Robiąc to zauważył konia, pięknego czarnego ogiera. Podszedł do niego, porozmawiał po swojemu i zabrał go ze sobą.
Tuż przed świtem zatrzymał się na jakiejś polanie, aby dać wypocząć koniowi, wypasać się swobodnie, sam zaś musiał złączyć się z ziemią.
Autorem jest Toran - 26/10/10 - 1 komentarz








