Torann stoi nad ścierwem zmiennokształtnego.
” Przynajmniej jednego z nich zabiłem Borgonie, przynajmniej jednego… ”
Po wypiciu krwi jego poczuł moc, częściowo znaną mu już. Dodała mu mocy, które bardzo się mu podobają. Nie było to jednak jedyne, co wypił z niego. Razem z krwią weszło coś w jego ciało, nie wiedział co to, a może kto to?… Wiedział, że nie jest sam…
Przyszła reszta, Marcel i Djordji, Djordji bał się, że Istishia może zaatakować kogoś, chciał ją zakołkować. Jednak ona potrzebowała krwi, którą zorganizował Torann wzywając zwierzęta. Po zaspokojeniu głodu Istishi, zanieśli ją do powozu. Odjeżdżają, Torann natomiast zaczął wypróbowywać moce otrzymane wraz z krwią. Robiąc to zauważył konia, pięknego czarnego ogiera. Podszedł do niego, porozmawiał po swojemu i zabrał go ze sobą.
Tuż przed świtem zatrzymał się na jakiejś polanie, aby dać wypocząć koniowi, wypasać się swobodnie, sam zaś musiał złączyć się z ziemią.
Następna noc przeminęła bez niespodzianek. Torann jedynie chciał sprawdzić czujność orszaku, która się mu spodobała. Po krótkiej rozmowie kontynuowali podróż, Djordji, Istishia i Marcel w powozie, Torann konno, na swym nowym przyjacielu. Tuż przed świtem Torann znów się zatrzymał na jakiejś polanie, aby koń mógł wypocząć, a on schronić się przed dniem w ziemi.
Następnej nocy dojeżdżają do Newcastle. Na niebie przwijały się czarne chmury, tylko czasem gdzieś przebijała się jakaś gwiazda, wiatr nie wiał, panowała cisza…
Torann zaraz po przyjeździe kieruje się do ruin wioski, aby poszukać Lilę. Ukryła się w schronieniu, które sobie przygotowała.
” Bardzo dobrze, niech będzie czujna ” pomyślał Torann.
Jednak po chwili wyszła, jak go zobaczyła. Była bardzo szczęśliwa, że wrócił. Na widok Goliata, gdyż tak nazwał konia Torann, mina jej się jeszcze bardziej rozjaśniła. Od razu zaczęła wymyślać, gdzie mu zrobić schronienie, wiadro przygotować itp. Torann z uśmiechem przyglądał jej się, jak co chwile wymyśla coś nowego, coś jeszcze…
Zostawił jej konia i poszedł poszukać Hargrima. Okazało się, że sporo się wydarzyło. Sir Thomas ich znów odwiedził, nie skończyła się ta wizyta dobrze dla niego, rozszarpali go, tak jak mówił o tym wcześniej, że może do tego dojść.
” Hmm.. Cóż, trudno, co on chciał tym zyskać. Mówili, że starszy. Utwierdziło mnie to, że nawet jednostka potężna niewiele znaczy do siły ogółu. ”
Torann został postawiony przed wyborem. Albo wracają do Skandynawi, albo pod jego przywódctwem zmuszą miasto do „swych racji”.
Torann odszedł, rozmyślając – ” I cóż teraz zrobić, po cóż mi miasto, nawet jeśli by się to powiodło, propozycja kusząca, ale co dalej. A może jednak wyruszyć za morze?? Zostawię to sobie na później, teraz udam się z Lilą do Djordjiego, w jego obozie jest całkiem fajnie, jej również się powinno spodobać… ”
Doszedł do ruin, odnalazł Lilę. Ona już zdążyła konia umieścić w jednym z domów, wyszykowała mu miejsce, zrobiła prymitywną szczotkę i właśnie go czesała. Widać było, że zajmowanie się koniem nie było dla niej pierwszyzną. Potrzebowała wiadra dla konia, jak tylko Torann wrócił o wszystkim zaczęła mu opowiadać, co powodowało uśmiech aprobaty na jego twarzy.
Po chwili wszyscy razem ruszyli do obozu Djordjego. Po drodze rozmawiają, Torann opowiada jej o wyprawie do Yorku.
Po jakimś czasie docierają na miejsce, nie widać Djordjego, ale starsza kobieta zaprasza ich do ogniska. Przyłączają się. Częstują ich jadłem, napitkiem. Po czym po chwili zabierają do tańca, zabawa trwa. Po czym po chwili Djordji się zjawia. Jeszcze przez chwilę siedzą, bawią się przy ognisku, po czym po chwili kobiety zabierają Lilę, a Torann wraz z Djordjim idą na bok porozmawiać.
” Zaczął opowiadać mi o Lockworthie, o jego „potrzebie” zabijania. Wyższa istota, Wrota, musimy się tam dostać, istotę ubić, żeby to zakończyć. Więzy krwi, zaufanie, żeby myśleć o tym, co najważniejsze – nie zapominać naszych głównych celów… ”
” Czuję to, nie, źle, wiem to, wszystko co on mi mówi wiem, ale skąd. Co się zaczyna ze mną dziać?! Skąd wiedzę tą posiadłem, kiedy może będzie trafniejszym pytaniem. Coś mi się wydaje, wyczuwam to można nazwać, że Djordji mnie potrzebuje do tego swojego planu, cóż zobaczymy jak sie to wszystko potoczy… ”
Po jakimś czasie kończą rozmowę i wracają do ogniska. Lila jest przystrajana przez kobiety. Ucieszona jest niezmiernie. Podoba się jej to wszystko, chciałaby też kiedyś z nimi wyruszyć pozwiedzać świat. Po jakimś czasie Torann zabiera Lilę i wracają. Jeszcze przed opuszczeniem obozu Djordji łapie Toranna i mu szepcze kilka zdań, z których biedny wielkolud nie wiele zapamiętał, jego uwaga była skierowana trochę w innym kierunku.
Wracają, niebo jest zachmurzone, delikatne powiewy wiatru od czasu do czasu czują na twarzach. Lila siedzi na koniu prowadzonym przez Toranna. Udają się do ruin, po przybyciu konia odprowadza Lila na jego miejsce, po czym sama się się udaje do swojego schronienia. Torann wsiąka w ziemię tuz obok.
” I cóż teraz począć, jakie wyjście wybrać, w którą stronę się skierować. Oni mnie potrzebują, a w zasadzie nie tylko oni, tak jakoś czuję. Jednak to coś jest złe… A jeśli tam będzie tylko śmierć… Jeśli nic nie wskóramy… Co gorsza, jeśli sam stanę się zły… Nie nie nieee!!! Nie mogę do tego dopuścić. Opuszczamy te ziemie, odejdę stąd, wezmę Lilę i nic jej sie nie stanie. Skandynawia, tam będziemy bezpieczni… ”
Autorem jest Toran - 26/10/10 - 1 komentarz











Niestety lecz pewnym problemom należy stawić czoła, uważaj Toranie ponieważ przeszłość cię dogania.