Powracająca przepowiednia

 

pole-red Kołyszące się, złote kłosa zbóż łaskoczą moje nogi, leniwy powiew letniego wiatru, rozwiewa bujną czuprynę.

Wpatruję się w nie – żarząca, życiodajna siła, unosząca się jeszcze nieznacznie nad horyzontem… powoli, nieubłaganie nadciąga zmierzch… czuję to. Już niebawem, me nieumarłe ciało przebudzi się, nadciągnie kolejna noc wiecznego życia…

 
Ostatnie promienie umykającego słońca, pieszczą swym ciepłem me oczy…

Przymykam powieki, jestem gotów…

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 28/09/10 - 0 komentarzy

Zwiastun burz

 

blask-swiecy2 Mdły blask świecy przelewał się przez palce mej dłoni, malując po ścianach bezokiennej komnaty, zagadkową grę cieni. Leżałem tak już chyba ponad godzinę, sam nie wiem. Ogarniało mnie coraz większe zmęczenie, niepohamowana chęć zanurzenia się w świat snów… Nawet świeca już się dopalała, rzucając coraz mniejszą poświatę… tak… z pewnością już dawno temu wstał świt.

Ja jednak nie mogłem usnąć. Zbyt wiele się dziś wydarzyło, za wiele zrodziło się pytań… pytań, na które nie znam odpowiedzi.

(…)

Przybyliśmy do York jeszcze przed północą. Miasto ogromne, tętniące życiem nawet o tak później porze. Markus – „błędny rycerz”, nie tracił czasu i poprowadził nas wprost do swego pana – Księcia tego miasta – Barona Johna de York.

Właściwie już od tamtej chwili wiedziałem, że jestem w pułapce – obszerna, pusta, kamienna sala. Krzesło, pod ścianą stało krzesło, chyba niegdyś używane jako narzędzie tortur, nie wiem, a może wolę nie widzieć…

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 26/09/10 - 0 komentarzy

Nieumarła kompania

 

deszcz - Deszcz… tylko deszcz i deszcz… – westchnąłem ciężko, poprawiając zarzucony aż na czoło kaptur… strugi zebranej na nim wody, wartko spłynęły po mym policzku – wzdrygnąłem się wycierając mokrą twarz. Mocno pochwyciwszy końską uzdę, począłem wypatrywać kresu swej wędrówki… Niestety, wszędzie wokół panował nieprzenikniony mrok – a gdyby i tego było mało – zdawało się, że już parę stóp przede mną, wyrastała z ciemności dosłownie ściana, lejącego się z niebios deszczu…

Ostrożnie parłem na przód, cały czas prowadząc swego konia za sobą. Gdyby trakt nie był wybrukowany, już dawno zgubiłbym drogę.

- wypatruj palisady – burknąłem pod nosem. Jak mam jej wypatrywać, skoro nie widzę nawet zadu swego konia?! Co jak co, ale Markus – „błędny rycerz” jak go nazwałem – to miał fantazję. I gdy już traciłem nadzieję, na odnalezienie przydrożnego grodu – ten ni z stąd ni zowąd – wyrósł przede mną – niczym wyspa, samotna pośród mrocznego oceanu nocy.

Czytaj więcej…

Tagi: , , , , , , , , ,

Autorem jest Djordji - 23/09/10 - 0 komentarzy

Miasto wiecznego życia – York

 

Ślady Rzymian…

the-lonely-towerSzeroka na dwa wozy, wyłożona grubym kamieniem z pobliskich kamieniołomów droga, wznosi się i opada, przecinając wzgórza i stepy północnej Anglii. Jej mniejsze odnogi , zwyczajne polne ścieżki, prowadzą do  zatopionych w bujnych wrzosowiskach gospód oraz wsi. Co parę kilometrów można  ujrzeć zniszczone przez czas rogatki oraz  resztki murów stanowiących osłonę dla garnizonów przepełnionych niegdyś rzymskimi żołnierzami.

Do tej pory można oglądać wzniesione na najwyższych szczytach wzgórz, samotne wieże wartownicze.Do wysokości około dziewięciu stóp są one zbudowane ze skały, lecz wyżej, do wysokości trzydziestu stóp, zakończone są grubymi drewnianymi belkami. W maleńkich okienkach tli się delikatny płomyczek zaś  poruszające się cienie świadczą o obecności strażników czuwających nad bezpieczeństwem okolic York. U stóp każdej wieży pali się niewielkie ognisko przy którym ogrzewają się ludzie w towarzystwie swych wiernych koni.

Czytaj więcej…

Tagi: , ,

Autorem jest Narrator - 21/09/10 - 0 komentarzy

Torann – początek

 

Przyszedł na świat roku 1142, jako piąty potomek rodziny zamieszkującej małą wioskę na południe od Newcastle. Od samego początku, od chwili gdy tylko pamięta miał ciężko, można rzec bardzo ciężko. Rodzina nie była zamożna, w zasadzie można ją było zaliczyć do bardzo ubogiej. Do pracy był przyzwyczajony i zmuszany od najmłodszych lat, jeśli tylko był w stanie pomóc.

(…)

- Chodź no tu do mnie, nabierz wody ze studni i napój zwierzęta.

- Taaakkkk ooojjczzeeee – wyjąkał do niego. Na odchodnym poczuł silne kopnięcie oraz usłyszał komentarz.

- I naucz się wreszcie mówić normalnie niedorozwinięty gówniarzu.

(…)

Dzieciństwo jego było etapem, który bardzo chciałby usunąć ze swych wspomnień. Był bity, poniewierany, nie tylko przez swego ojca, ale także starszych braci. Przez to, że był wyrośnięty jak na swój wiek, musiał robić wiele rzeczy, które nie należały do jego obowiązków. Z płaczem i bezradnością patrzył, jak ojciec poniewiera jego matkę, jedyną osobę, która była mu życzliwa. Raz spróbował stanąć w jej obronie, ledwo przeżył tą próbę…

Czytaj więcej…

Tagi: , ,

Autorem jest Toran - 14/09/10 - 1 komentarz